Gdybyście mieli jakieś pytania lub chcielibyście do mnie po prostu napisać prywatną wiadomość, możecie skontaktować się ze mną mailowo: olka.fasolka000@gmail.com

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Dzień 16 etapu 3 (2017)

Tradycją już jest, że zaczynamy tam, gdzie dnia poprzedniego skończyliśmy. Dzisiaj padło na zejście na Helu za fokarium, które Makka doskonale pamiętała, pomimo wczorajszego ulewnego deszczu.


Musiałyśmy ruszyć drogą, by ominąć Punkt Bazowania Hel, aby tuż za nim, przy oczyszczalni ścieków wejść na plażę. 


Chciałyśmy puścić Olkę torami wąskotorówki na około Helu, ale okazało się, że Olinowy wóz ma za szeroki rozstaw kół. Poszłyśmy więc dalej piechotą. 


Po dotarciu na plażę, Makka poszła zorientować się w terenie. 


Niestety, ten krótki odcinek plaży był dla nas niedostępny. Plaża była wąska i piach był bardzo sypki, brzeg obłożony mnóstwem zeschniętej i zgniłej trawy morskiej, a miejsca przyboju nie było. Mimo, że nie było wysokich fal, to wodą i tak nie dało się iść, bo była zbyt głęboko dla wózka. Ponieważ damskie towarzystwo nie dało by rady przepchnąć tą drogą wózka, z wielkim żalem musiałyśmy wybrać drogę leśną, ku rozczarowaniu Makki. 


Przyroda jest piękna ... 



... ale człowiek próbuje "upiększyć" ją na swój sposób ... 



Leśna droga zamieniła się w ścieżkę rowerową, też urokliwą. Musiałyśmy iść ścieżką wzdłuż szosy, ponieważ cały teren od drogi do samej plaży i w głąb zatoki jest ogrodzony i niedostępny dla cywili, Jest to letnia rezydencja prezydenta RP (duży ten teren). 


 Nie miałyśmy przepustki, a na Olkę nie próbowałyśmy, bo wszyscy wiemy jak umie się zachować.



Idąc do przodu nie wiedziałyśmy, że śledzi nas męska część towarzystwa. Nie chcemy mówić jaki za nimi był korek. 


W końcu wszyscy się spotkaliśmy i już w Juracie ruszyliśmy obczaić jak tam wygląda plaża. No długa to ona nie była, bo okazało się, że piachu jest raptem 100 metrów ....


Postanowiliśmy zrobić sobie przerwę i wszyscy bez wyjątku zaznawali "namaczanek". 
Olka przeszczęśliwa, że mogła w końcu ochlapać Reksa. Reksio też się wydawał zadowolony, nie wspominając o Sasi, która zaznała swojej pierwszej w tej rodzinie kąpieli całkowitej, po której wpadła w szał euforyczny i tarzała się w piachu jak wróbelek Elemelek. 



A w drugą stronę ciągnie się długi betonowy chodnik. Ponieważ Makka tak miała dosyć butów i tak pragnęła  czuć piach pod stopami, że postanowiła ten odcinek iść wodą. A za nią podążył Itek. Reszta załogi poszła chodnikiem w stronę centrum Juraty. 


 Nie dość, że nie ma plaży to idziemy jeszcze na zachód. O co chodzi ?!


Po dotarciu do centrum, zaopatrzyliśmy się wszyscy w lody i postanowiliśmy je zdegustować na molo. No cóż, wejście na molo jest tylko dla "normalnych". 



A my nie jesteśmy normalni. 


Tu znowu nastąpił podział na podgrupy. Chłopaki przestawić Groszka do Jastarni, a dziewczyny dalej piechotą. 
Baśka: chciałam powiedzieć, że idąc przez Juratę byłyśmy z Olą zmuszone czekać przed sklepem na Makkę, ponieważ została dziś Shopping Queen (Królową zakupów). Zdradzę Wam, że nie chciało jej się wyprać ciuchów, a z racji tego, że ma już wszystko brudne, zakupiła sobie spodnie dresowe i bluzę. Jutro wyjdzie w końcu czysta. Uffff... ale ulga ;) 
Po zakupach skręciłyśmy w poszukiwaniu plaży, bo buty były niewygodne. I znalazłyśmy niebieski szlak w lesie, tuż przy wodzie. 


Po drodze napotkałyśmy na dawno niewidziany, a nawet już zapomniany, że trzeba go szukać - słupek kilometrażowy. 


I tak się spotkaliśmy w Jastarni, gdzie wspólnie dotarliśmy do Groszka, który czekał na nas w porcie. Nie zrobiliśmy fotki, bo wszyscy myśleli tylko o pierogach. 


Makka: Ilość połączeń, które wykonała Baśka i Kuba and Kuba i Baśka i rozmowy typu: Gdzie jesteś? Bo ja jestem przy oczyszczalni ścieków. Nie, to musisz się wrócić, bo ja jestem koło muru z ptakami. Ale koło mnie nie ma muru z ptakami, za to są tory. A jest ogrodzenie z drutami? Nie ma ogrodzenia. Kuba to idź do drogi i jedź. 
No to Kuba poszedł i jedzie. I znowu telefon. Dzwoni Kuba. Jedzie w waszą stronę samochodzik, którym można jechać bez prawa jazdy. Porusza się on maksymalnie 45 km/h to nie rozłączaj się, bo chcę zobaczyć za ile u Was będzie. Samochodzik pojawił się po 4 minutach, a my do nich dotarłyśmy w 20 minut. Zadanie dla Kaśki - proszę obliczyć z jaką prędkością się poruszamy. Nie wiemy czy ma wszystkie dane, ale niech kombinuje. 
To są szczątkowe informacje z rozmów Kuby i Baśki ... 

Statystyka:
Poniedziałek: 28.08.2017r.
Odcinek: Hel (zejście przy starym porcie wojennym) - Jastarnia (port) 
czas:  ~12:30  - 19:00 
Odległość po plaży: plaży brak 
Odległość całkowita: 14 km 
Schodów: 0 

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. danych do zadania wystarczy
    przyjmując założenia, że zarówno samochodzik jak ekipa poruszają się ze stałą prędkością wyliczenia są następujące:
    skoro samochodzik w ciągu 4 minut poruszał się z prędkością 45km/h pokonał drogę 3km. Ekipa pokonała tą samą drogę w 16 minut (bowiem 4 minuty szła już do przodu) zatem poruszała się z prędkością 4 razy mniejszą tj 11,25 km/h. zatem - ekipa biegła.
    Wniosek - członkowie ekipy mają tempo maratończyków dobrej klasy.
    Jeżeli jednak założymy, że samochodzik jechał z prędkością 30 km/h, wówczas ekipa maszerowała z prędkością 7,5 km/h, co i tak jest bardzo szybkim marszem!
    Na kolejnym etapie proszę o podanie czasów w sekundach :-) wyniki będą dokładniejsze.
    Tak trzymać!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Między Jastarnią 37 i Kuźnicą 36 jest góra Libek (13 mnpm), która może przekraczać Wasze możliwości terenowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ostrzeżenie. Jak widać, dziewczyny tak się rozpędziły, że Libeka nawet nie zauważyły. ;)
      To pisałem ja - Ysek.

      Usuń
    2. bardzo szukałyśmy tej góry ale zdałyśmy sobie sprawę, że ta numeracja jest od strony morza a my już byłyśmy od strony zatoki na ścieżce rowerowej.

      Usuń
  4. Na zdjęciach z molo widzę, że wózek ma przechył - jednak doszliście, jak się to przestawia? :) (Ysek)

    OdpowiedzUsuń
  5. do niczego nie doszliśmy, on nam się sam przestawia ale staramy się nie zwracać na to uwagi. troch go pozgniatamy, powciskamy i samo się przestawia

    OdpowiedzUsuń